W czasach Jezusa bycie trędowatym oznaczało nie tylko straszną, nieuleczalną chorobę, ale także popadnięcie w stan rytualnej nieczystości. Nikt nie mógł nawet zbliżyć się do trędowatego. Inaczej odnosi się do trędowatego Jezus z Nazaretu: Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go, czyniąc go znów zdrowym i czystym. To Jezus jest obiecanym Mesjaszem, który niesie nam uzdrowienie ciała i ducha, przywraca rajską niewinność. Aby tego doświadczyć, trzeba tylko z wiarą do Niego przyjść.

Ks. Jan Augustynowicz, „Oremus” styczeń 2006, s. 51